Shoutbox :3

Menu główne

sobota, 26 listopada 2016

Historie Niemagicznej- Opowiadania #2

Hejcia! ♥
Witam w kolejnej Historii Niemagicznej!
Mam nadzieję, że opłacało się mi stracić godzinkę na kolejną część tej pięknej rzeczy ♥
Bez zbędności, zaczynajmy! ^^

Historie Niemagicznej

By Kulczix


-No, widzisz.. mam raka, z przerzutami..-Ale jak to? Czemu nam nie powiedziałaś wcześniej?
Spytałam tak, bo ciocia w szpitalu była miesiąc temu.
-Nie chciałam was martwić, został mi maxymalnie miesiąc bądź dwa...
W tej chwili ciocia się rozpłakała, a ja razem z nią, bo bardzo ją kochałam, i nie wiedziałam, że zostało nam tak mało

razem. Zapłakana pobiegłam do rodziców.
-Co ci? Znalazłaś ciocię? Czemu płaczesz, Oliwuś...
Płacząc w koszulkę wyszlochałam:
-Ciocia...rak...przerzuty...miesiąc lub dwa...
Mama chyba zrozumiała, i spytała mi się:
-Gdzie jest? Pogadam z nią.
Znów szlochając:
-U mnie...
Mama poszła do mnie, a ja po cichu za nią, chciałam podsłuchać.
-Lucynka, czemu nam nie powiedziałaś?
-Ale czego-ciocia próbowała udawać, że jest zdziwiona- o wszystkim wam mówię.
-Nie udawaj, Olka powiedziała.
-No dobra. Jak już jej mówiłam, nie chciałam was martwić.
-Czego to rak? Są przerzuty?
-Płuca, i są...
W tej chwili kaszlnęłam, przypadkowo. Podeszły do mnie pytając.
-Oliwia? Miałaś być na dole, no nie?
Dziwiąc się zapytałam ciocię:
-A ty skąd to wiesz? Przecież byłaś u góry...
Ciocia mi nie odpowiedziała...
Wychodziły już, a ja się położyłam o 4:52.
Następnego dnia pobiegłam do pokoju cioci, jej tam nie było, więc pomyślałam, że jest w kuchni na śniadaniu.

Pobiegłam więc do kuchni, i jakimś nietrafem się potknęłam i spadłam z 5 schodka. Byłam obtłuczona, nic mi się

poważnego nie stało, wstałam i szłam dalej, tym razem powoli. Ciocia, jak mniewałam, była w kuchni jedząc

śniadanie. Spytałam się więc, czy otwierała okno.
-Nie, skąd to pytanie?
-Nie ważne, zjem dzisiaj w pokoju.
Poszłam do pokoju, zjadłam śniadanie, pograłam na laptopie i zaczęłam rozmyślać o tym, czego mi nigdy nie

powiedzieli, czyli np. gdzie wujek, którego nigdy nie poznałam. To pytanie zadałam sobie na koniec, ponieważ gdy o

nim pomyślałam, zrobiło mi się smutno.
*2 lata później, w moją 18*
Zdałam już prawo jazdy, ciocia niestety umarła, są wakacje, właśnie odprawiam osiemnastkę. Ogólna imprezka, dużo gości.
-Sto lat córciu!- powiedziała mama, wręczając mi malutkie pudełeczko.
-Pomyślności i spełnienia marzeń!- Tata wręczył mi podobne, ciut większe.
Reszta gości także dała mi prezenty, był ich tak wielki stos, że nie mogłam doczekać się jutra, kiedy je otworzę.
*Następnego dnia*
Wstaję, otwieram prezenty. Breloki, róże, bluzki, koszule, sukienki, i inne fajne rzeczy. Na koniec zostawiłam pudełka od mamy i taty. Otwieram. Klucze? To mnie zdziwiło. Na jednych był napis ''bmw'' myślałam, że poprostu stworzony przez tę wytwórnię aut, więc się nie dociekiwałam, ale dziwiło mnie do czego są. W pudełku mamy także były klucze.
A na nich inny napis ''Abbey Road 12''. Postanowiłam się tam udać, ale z tego co pamiętałam, to był dom na sprzedaż. Szłam, szłam, szłam, doszłam do Abbey Road, i szukałam domu 12. Po 15 minutowych poszukiwaniach znalazłam. Postanowiłam sprawdzić klucz, żeby się upewnić, czy to naprawdę jest klucz do tego domu. Wkładam go, przekręcam. Drzwi się otworzyły. Dom był pięknie i bogato urządzony, na środku na wielkiej kartce pisało: witaj Olkuś w swoim nowym mieszkanku! ☻ ~Mama
Mama dała mi mieszkanie... Tu wpatrywałam się raz to na klucz raz na napis ''w SWOIM nowym mieszkanku!'' przez pięć minut. W końcu poszłam do garażu. W nim stało auto. Ponownie dopasowałam klucz, tym razem od taty. Drzwi otworzyły się, a ja weszłam do auta, i usiadłam. Znów kartka: puść kasetę ze schowka. ☻
Otworzyłam schowek, w nim rzeczywiście była kaseta podpisana: Znalazłaś! ☺ Ważna wiadomość od nas dla ciebie!
Puściłam ją w radiu, bo ten model miał takie możliwości.
''Hej Oliwka! Widzimy, że wreście po jakimś czasie rozwiązałaś zagadki z kluczami, i tym bardziej ze schowkiem. Podarowaliśmy ci to mieszkanie i auto, abyś mogła wreście zacząć żyć, jak od zawsze bardzo chciałaś. Dalej w schowku znajduje się 100000 zł, starczy ci na kilkanaście lat, o ile nie wydasz na głupstwa. Jeżeli ci się skonczy, pójdź z pokwitowaniem do banku i weź z sejfu pieniądze, są one tak ogromne, że powinny ci wystarczyć do końca życia. Oczywiście, my będziemy się z tobą kontaktować, nie często, ale napewno będziemy, bo pracujemy. ☻ Bardzo dziękujemy ci za odsłuchanie, do usłyszenia! ☺''
To były najlepsze słowa jakie słyszałam w życiu, i nie dowierzając ruszyłam autem do rodziców.

CDN

Dzieki za przeczytanko! ♥

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz